Rozdział 30

Stosunek essenceizmu do świętych ksiąg

Pragnę zwrócić uwagę, że do wykazania istnienia Bytu Pierwoistnego wcale nie była mi potrzebna Biblia, Koran, Tao-te-ching, Tipitaka, Księga Mormona ani żadne inne tego typu dzieło. „Mój” Byt Pierwoistny jest wynikiem analizy stosowanej w nauce. Jest nadal hipotetyczny. Dlatego od wielu lat prowadzę dyskusje z kolegami naukowcami, aby sprawdzać poprawność mojej hipotezy. Zatem Byt Pierwoistny nie jest jakimś obiektem kultu ani zaczątkiem powstania religii.

Dodatkowym tematem moich badań jest problem istnienia zła. Jednak w tej sprawie nie mogłem obyć się bez sugestii wynikłych z zapisów biblijnych. Jednak w dalszym ciągu, tak jak w przypadku większości zjawisk, które badam, definiuję zło w odniesieniu do Bytu Pierwoistnego. Twierdzę niezmiennie, że jest ono rzeczywistością istniejącą zupełnie poza Nim. Zawsze jestem gotów zmierzyć się z teologami i filozofami, którzy nie są w stanie zrozumieć, że opisywany przez nich wszechmogący i wszechwiedzący Bóg, istnieje w ich nauczaniu tylko po to, aby uczestniczyć w ziemskim złu. Uważam, że przyszedł już czas, aby naszą rzeczywistość powstałą poza Stwórcą oraz jej źródło nazywać po imieniu. W essenceizmie zły byt duchowy, który jest źródłem zła, celowo nie nazywam diabłem, ale używam nazwy, której korzenie sięgają głębiej niż Biblia. Chodzi o Szatana. W jego identyfikacji postacie Adama, Ewy i Archanioła Lucyfera odgrywają taką samą rolę, jaką modele badawcze w analizach naukowych. Wokół tych modeli tworzy się daną teorię. Dopiero na końcu, gdy kolejny model się sprawdzi, można postawić tezę o badanym zjawisku. To jest badanie sprawy w inny sposób niż to robią filozofowie i teologowie. Nieprzypadkowo więc przeanalizowałem w ten sposób biblijny opis powstawania zła. Zrobiłem to również dlatego, że w czasie ostatnich lat, gdy tworzyłem moje strony internetowe, większość pytań skierowanych do mnie dotyczyła właśnie problemu istnienia zła. Oczywiście mogłem poprzestać na definicji zła wynikłej z definicji dobra w odniesieniu do istnienia Bytu Pierwoistnego. Żyję jednak w określonym środowisku, to znaczy wśród ludzi, najczęściej moich czytelników, którzy mają inne sposoby pojmowania rzeczywistości niż ja. Miałem też kilka spotkań autorskich na przykład ze Świadkami Jehowy, którzy bazują tylko na Biblii. Wszystkie kontakty upewniły mnie w przekonaniu, że treść ksiąg uznawanych przez poszczególne wyznania religijne za święte, powinna być na nowo przeanalizowana przy użyciu obecnej wiedzy naukowej. Tkwienie bowiem w zamierzchłych czasach hamuje proces zbawienia świata od zła. Jak dotychczas istnienie tak zwanych świętych ksiąg nie rozwiązało problemu zła. Nie rozwiązały też zła religie wywodzące się z tych ksiąg. To o czymś świadczy.

Z uwagi na różne interpretacje zapisów w księgach religijnych essenceizm nie przewiduje wchodzenia w dyskusje dotyczące tych zapisów. Nadszedł już czas na wyjście z zaczarowanego kręgu dogmatycznych sporów wynikłych z tych zapisów. Należy raczej skłonić religie, aby uwolniły się od ciągłej obrony swych poglądów, za którymi stoi tylko ich siła władzy. Nadszedł czas, aby zaczęły posługiwać się siłą miłości.

Jeśli chodzi o Biblię, to opis dobra, zła czy sposobów postępowania pochodzący ze starożytności jest treścią jej starszej części. Te zapisy są wciąż traktowane jak święte. Tymczasem wiedza o tym, co robił Abraham, Mojżesz czy inna postać Starego Testamentu powinna zostać zastąpiona przez naukę Jezusa Chrystusa, gdyż te ważne kiedyś zapisy biblijne nie doprowadziły do przyjęcia Jego jako Syna Bożego. Błąd „pozostawania” w Starym Testamencie dotyczy też Mahometa, który co prawda żył kilkaset lat po Jezusie, to jednak uznał, że musi cofnąć się do starożytności. Dlatego przystępując do tworzenia mojego systemu celowo zrezygnowałem z odwoływania się do Koranu. Jedynym spadkiem po tej księdze pozostał fakt, że mamy do czynienia z jednym jedynym Stwórcą wszechświata. Podobną postawę przyjąłem wobec tekstów pochodzących ze wschodniej i południowej Azji. Nauki Konfucjusza, Buddy czy Laozi, chociaż dotrwały aż do naszych czasów, nie wprowadziły żadnych sensownych zmian, aby zmienić zły stan naszego świata. Pewnie są ważne dla ludzi z tamtej części świata. Poza analizą zjawiska reinkarnacji nie nawiązywałem do żadnej innej treści zawartej w tamtych pismach.

Reasumując, tak jak to zaznaczyłem na początku, z zasady nie korzystam z zapisów w księgach religijnych. Przemyślałem oczywiście ich nauki. Szczególne wrażenie robią na mnie słowa i czyny Jezusa Chrystusa. Szkoda jednak, że ich wiarygodność jest niepełna z powodu ograniczonej możliwości sprawdzenia przekazanych nam ustnie treści przez apostołów w pierwszym wieku po Chrystusie. Dochodzi do tego zjawisko różniących się od siebie relacji i zapisów z Jego życia. To wszystko odbiera tym tekstom wartość źródeł naukowych.

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść książek dotyczących essenceizmu:

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”

 6. Essenceizm 6 - “Nieprawdziwi bogowie z tego świata”

 7. Essenceizm 7 - “Miłość z tego i nie z tego świata” - (publikacja w późniejszym czasie)