Rozdział 22

Obiektywna ocena dziejów

Patrząc na różne wydarzenia historyczne, można odnieść wrażenie, że zło jest mocniejsze od dobra. Przykładem może być to, że już na początku dziejów ludzkości kłamstwo i zło pokonywało prawdę i dobro. Czyżby ludzie wywodzący się ponoć od Boga byli bezsilni wobec zła? Dlaczego Bóg nie mógł nic na to poradzić? Warto zadać jeszcze kolejne pytania. Czy tak się dzieje dalej? Czy tak się będzie dziać zawsze? Czy zło będzie stale wyprzedzać dobro? To trudne pytania, trafnie opisujące naszą rzeczywistość.

Zgodnie z przyjmowaną podświadomie koncepcją Stwórcy dobro miało na wieki trwać wśród ludzi jako funkcja działania Jego praw i zasad. Wydaje się logiczne, że ludzie nie chcą zła. Chcieliby być dobrzy i szczęśliwi. Niestety, jak się okazało w praktyce, są w jakimś stopniu nieodporni na zło. Świadczy o tym fakt, że będące zarzewiem zła kłamstwa „Węża”, przeciwne do słów Boga, znalazły u nich posłuch. Nie pomogło bowiem ostrzeżenie Dawcy Prawdy i Dobra dotyczące zagrożenia życia „po spożyciu złego owocu”.

Przypominam, że Bóg stworzył tylko dobro z myślą o powstaniu Królestwa Niebieskiego. Ukształtował człowieka na „Swój obraz i podobieństwo”, aby był Jego doskonałym dzieckiem znającym tylko dobro, to znaczy prawa Boże i ich działanie we wszechświecie.

Marzenie o idealnym świecie oraz niegasnąca wola życia w szczęściu, dobroci i miłości towarzyszyły nam od zawsze. Tymczasem w praktyce dzieje się inaczej. Te marzenia są stale niweczone przez zdarzenia, które nas otaczają. Niszczymy nasze szczęście i dobro przede wszystkim w sposób bezpośredni poprzez indywidualne słabości, głupotę, konflikty między poszczególnymi ludźmi i całymi narodami. Dochodzi wówczas do różnych niesprawiedliwości, krzywd, a nawet wojen, które bywają pokłosiem nienawiści i rewanżem za wyrządzone zło. Takiego świata chce właśnie przeciwnik Stwórcy, Szatan. To jego piekło. On wciąż burzy i niszczy nasze marzenia.

Szczęście i dobro potrafimy zdewastować również w sposób pośredni, próbując naprawić istniejącą sytuację. Pojawiają się bowiem różni „naprawiacze”, odnowiciele, reformatorzy, którzy obiecują zmianę na lepsze. Znajdują często wielu chętnych i wiernych zwolenników. Niestety bardzo szybko pojawiają się konflikty, działanie wbrew ludziom, na siłę, pod przymusem. Dochodzi do protestów, prześladowań, a nawet do wojen. Końcowy rezultat jest taki sam, jak niszczenie dobra w sposób bezpośredni.

Od tysięcy lat wybuchają konflikty, wojny, leje się krew. Atakują nas różni wrogowie, którzy chcą nas sobie podporządkować, a czasem nawet zabić. Co robić? Bronić się czy biernie czekać na śmierć? Walczyć ze złem czy zrezygnować z oporu? Zbroić się czy próbować negocjować z przeciwnikiem? A może prowadzić wciąż walkę, aby całkiem zniszczyć wroga? Czy każda cena za likwidację zła jest tego warta?

Zło wdarło się w życie ludzi na samym początku naszej cywilizacji i mocno jest w niej zakorzenione. Oznacza to przede wszystkim duchową obecność Szatana w naszym upadłym świecie. Odziedziczona od niego siła władzy dokonuje spustoszenia dobra. Zło to również trwanie w naszej osobowości odziedziczonej od niego upadłej natury. W wyniku jej istnienia zło bez przeszkód wygrywa z dobrem, a kłamstwo jest łatwiej przyjmowane niż prawda. Często też miłość przegrywa z nienawiścią, a przebaczenie z rewanżem. W większości przypadków ludzie w obliczu zła czują się bezsilni, gdyż wydaje się im, że wobec jego potęgi nic już nie można zrobić. Pytam drugi raz: Czy zawsze będziemy bezsilni i nieodporni na zło?

Skoro zło wraz ze swoimi mechanizmami wdarło się w naszą cywilizację, to dla naszego dobra należy stale przypominać zasady jego działania. To pierwszy krok, aby mu się nie poddać i nie uznać go za normalność. Skutki niedoceniania potęgi zła pochodzącego od Szatana uderzały przez wieki we wszystkich ludzi, łącznie z tymi, którzy w niego nie wierzyli. Jak dowodzi historia ludzkości, często nie zauważamy zła pojawiającego się w naszym życiu, a czasami nawet chcielibyśmy zapomnieć o jego istnieniu. W większości przypadków na początku lekceważymy jego pojawienie się, a gdy je zrozumiemy, najczęściej jest już za późno, aby powstrzymać jego rozwój. Wtedy dokonuje ono ogromnych zniszczeń, które czasami trudno naprawić. Dzieje się tak w naszym życiu osobistym, a nawet na poziomie całych narodów. Tak było na przykład w przypadku reżimów totalitarnych, takich jak hitlerowski, stalinowski, Czerwonych Khmerów i wielu innych. Niestety mechanizmy dojścia tego rodzaju zła do władzy stale się powtarzają. Wciąż miliony ludzi dają się oszukać kłamliwym obietnicom politycznych przywódców, którzy zapowiadają stworzenie sprawiedliwego i lepszego społeczeństwa, choć często za nimi stoi zły „władca tego świata”. Dlatego w całym moim opracowaniu przeprowadzam analizę powstawania zła, uzmysławiając istnienie jego źródła i centrum. Wskazuję tym samym na Szatana i na skutki jego działania. Z bólem serca podkreślam, że pomimo ogromnych wysiłków ludzi Szatan wciąż utrzymuje swoje piekło w naszym świecie. Niestety ta bezsilność dotyczy również mnie. Jedyne, co mogę zrobić w tej sytuacji, to stale ostrzegać przed złem, przed jego źródłem i mechanizmami. Jeszcze raz pytam: Czy można coś zrobić wobec potęgi zła?

Wielu z nas w codziennym życiu dość łatwo odróżnia dobro od zła. Dużo trudniej rozgraniczyć je w życiu społecznym, a najtrudniej na szczytach władzy. Wygląda na to, że właśnie o to chodzi „złemu panu naszego świata”. Zło społeczne zaczyna się, gdy wychodzi ono z ust przywódców narodów, z mównic rządowych i parlamentarnych. Mówią nam, że tworzą dobro, że wypełniają wolę narodu i że to, co robią, jest nam potrzebne. Według nich wszyscy, którzy są przeciw nim, są źli, należy ich napiętnować, a nawet usunąć ze społeczeństwa. Przez wielu przywódców, którzy chcą nami rządzić, zło jest często nazywane dobrem, a kłamstwo prawdą. Często, tak jak Szatan, oskarżają tych, którzy ujawniają ich kłamstwa, że to ich przeciwnicy czynią zło, podczas gdy sami je tworzą. Korzystają w ten sposób z oskarżycielskiej zasady Szatana: ”to nie ja, to on!”. Równie często towarzyszy temu zjawisku cynizm, gdyż wielu z tych, którzy to robią, wie, że rozgłaszają nieprawdę. Jednak postępują tak dla kariery, pieniędzy i innych korzyści. W ten sposób wciąż działa mechanizm siły władzy przynoszący zło.

Ludzie oczywiście pragną zmienić ten stan rzeczy. Przede wszystkim żyją nadzieją, że Bóg im pomoże i wszystko się zmieni na lepsze. Mijają lata, setki, tysiące lat, a żadna zmiana na lepsze się nie pojawia. Przykładem tego może być fakt, że zło na świecie po przyjściu Jezusa jest takie samo, jakie było przed Jego przyjściem. Wierni różnych wyznań pytają, dlaczego Bóg nie usuwa zła? Czyżby nie mógł zaingerować i zlikwidować mechanizmu zła oraz odsunąć Szatana od władzy? Niestety, wygląda na to, że nie może tego dokonać, gdyż go nie zna. Zatem nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności. Nie ma więc wątpliwości, że nasze uczestnictwo w likwidacji zła i obaleniu dyktatury „pana tego świata” jest konieczne.

Dzięki naszej pierwotnej naturze myślimy o Bogu, tęsknimy za dobrem i mamy nadzieję, że kiedyś powstanie idealny świat. To jest nasza odwieczna nadzieja, która pomimo upływu tysięcy lat wciąż w nas trwa. Nawet, gdy dotyka nas duża krzywda, to nadzieja na dobro nigdy nie gaśnie. Znamiennym przykładem takiego stanu jest wiara chrześcijan, że ukrzyżowanie Jezusa ma zwycięski wydźwięk. Mimo że padł ofiarą okrutnej zbrodni, to Jego śmierć i zmartwychwstanie są traktowane przez chrześcijan jako sukces. Twierdzą oni, że przez tę zbrodnię nastąpiło zbawienie świata i że tak chciał Bóg. Dziwi bardzo, że jedynie osobiste zwycięstwo Jezusa nad Szatanem zaowocowało powstaniem chrześcijaństwa. Zatem nadzieja na zmartwychwstanie przerodziła się w nierozsądną teorię. Jednakże właśnie na tym polega jej fenomen. Potwierdza to też wiara w ostateczną sprawiedliwość w formie końca świata i Sądu Ostatecznego. Moim zdaniem ta nadzieja to raczej dowód ludzkiej bezsilności w działaniu na rzecz likwidacji zła. Niestety ta sytuacja sprzyja dalszemu funkcjonowaniu mechanizmów zła.

Celem marzeń każdego z nas powinno być wyzwolenie się z obecnej sytuacji. Wówczas powinniśmy trafić do idealnego świata duchowego, porzucając na zawsze zły stan powstały na Ziemi. Zanim jednak to nastąpi, warto stale przypominać każdemu człowiekowi o przyczynach obecnej rzeczywistości. Niestety nie wszyscy orientują się w prawdziwych skutkach sytuacji, która miała miejsce na początku historii ludzkości. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że można nas porównać do więźniów zamkniętych w odizolowanym od Boga więzieniu, do którego nie dociera właściwa informacja o prawdziwym wolnym życiu. Umieramy bez właściwej wiedzy o nas samych, a po śmierci jesteśmy zdezorientowani wejściem do nieznanego nam świata duchowego. Najlepiej byłoby, aby każdy z nas po śmierci mógł dostać się w „ręce” dobrych aniołów i przy ich pomocy dokończyć swój wzrost do doskonałości. Wtedy nasze osoby duchowe mogłyby całkiem zerwać kontakt z „szatańską” Ziemią i rozpocząć nowe życie w duchowym wszechświecie pozostającym pod zwierzchnictwem Boga. Czasami myślę, że tak rzeczywiście jest, gdy kochani przez nas bliscy na zawsze znikają po swojej śmierci.

Niestety, na razie religie bezrefleksyjnie czekają na zbawienie, które ma dokonać sam Bóg, chociaż w tym opracowaniu wykazuję, że jest to nielogiczne. Ludzie nie dopuszczają do siebie myśli, że może ono nigdy nie nastąpić, a zło będzie trwało na wieczność. Jeśli dalej będziemy tacy bierni i ślepi na logiczne wnioski wynikające z praw i zasad pochodzących od Stwórcy, to rzeczywiście czeka nas wieczne piekło na Ziemi.

 

 

 

 

 

 

 

Essenceizm -

Analityczny system dla zrozumienia istnienia Boga, świata duchowego i wieczności człowieka

Na tej stronie przedstawiona jest treść książek dotyczących essenceizmu:

 1. Essenceizm 1 - “Bóg nie jest z tego świata”

 2. Essenceizm 2 - “My jesteśmy z tego świata”

 3. Essenceizm 3 - “Zło jest z tego świata”

 4. Essenceizm 4 - “Wizja nie z tego świata”

 5. Essenceizm 5 - “Wieczność nie jest z tego świata”

 6. Essenceizm 6 - “Nieprawdziwi bogowie z tego świata”

 7. Essenceizm 7 - “Miłość z tego i nie z tego świata” - (publikacja w późniejszym czasie)